Moje drugie podejście do twórczości Katarzyny Bondy. Pierwszą książką, po którą sięgnęłam była "Sprawa Niny Frank" - kryminał. Tym razem trafiłam na "Polskie morderczynie" - dokument.
Już po przeczytaniu opisu byłam bardzo zaintrygowana tą książką. I w tym przypadku nie zawiodłam się...
Sam pomysł bardzo ciekawy, bo ile razy słuchając wiadomości o jakiejś zbrodni zastanawiamy się "dlaczego?", "kim jest osoba, która to zrobiła?" i "co mogło spowodować takie postępowanie?"... Cóż, tu oczywiście gotowych odpowiedzi nie dostajemy, ale otrzymujemy fakty (konkretne informacje z akt sądowych), możemy w jakimś stopniu poznać też oskarżone, poprzez wywiady z nimi, które przeprowadziła autorka oraz opowieści sąsiadów, świadków. Są też opinie specjalistów: na temat portretu psychologicznego, resocjalizacji kobiet, czy powiązań płeć - zbrodnia.
Opisanie zbrodnie są czytelnikowi znane. Były to sprawy nagłaśniane i przez dłuższy okres czasu wałkowane przez media. Podczas czytania siłą rzeczy musimy skonfrontować naszą opinię o oskarżonej, którą wyrobiliśmy sobie na podstawie przekazów medialnych, z tą która powstaje pod wpływem tego, co zawarte w książce.
Ważne jest też to, że autorka nie ocenia bohaterek, osąd pozostawiony jest czytelnikowi. Przesłanie jednak jest dosyć wyraźne - każdy medal ma dwie strony, a nic nie jest całkiem białe lub całkowicie czarne.
Książka wzbudza cała gamę emocji: od oburzenia, po współczucie, niedowierzanie i smutek.
Polecam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz